Triads Inc.

Files: Mayhem in the Slums

Urywek z Gazety New York’a Rock and Roll.
Firestorm zaginął!

Magnetic Mayham to znana i uwielbiana grupa. W jej skład wchodzą: potężny i rogaty ‘Shadowaxe’, magik klawiszy ‘DR Evil’, brutal na basie ‘Vandal’, bojownik gitary ‘Gladiator’ i oczywiście elf, bez którego MM by nie istniało, przerażająco pociągający ‘Firestorm’.
Interesami zespołu zajmuje się menadżer Frank Hobbs.
Do wspaniałej aury grupy wiele dodają starania ‘Firestorma’ o utrzymanie pokoju między gangami Bronksu – ‘Yellows’ i ‘Los Zetas’. To właśnie podczas jednych z prowadzonych przez niego negocjacji doszło do strzelaniny, w której ‘Shadowax’ został poważnie ranny, a ‘Vandal’ i ‘Firestorm’ zaginęli. Służby policyjne uważają, że zostali porwani przez jeden z gangów. Jak na razie oficjalne dochodzenie nie przyniosło rezultatów. Pogrążeni w żałobie fani mają wciąż nadzieję, że będzie im dane ponownie usłyszeć głos ‘Firestorma’.

Notatki dr. Vigo
Dzisiejsza sesja nie była zaplanowana. Umówione na ta godzinę małżeństwo zgodziło się przenieść swoje spotkanie na inny termin. Muszę przypomnieć wszystkim moim Nieoficjalnym, aby – jeśli już nie mogą rozstać się ze swoją bronią – to przynajmniej nie przychodzili w obkrwawionych pancerzach.
‘Ark’ przyszedł spokojny. Okresy relaksu i względnej normalności przedłużają się w mojej opinii. Być może pomagają moje wizyty lub po prostu czas, który upłynął od zakończenia ‘eksperymentu’. Wciąż uważam, że odpowiednie leki przyśpieszyłyby proces, a dobrze dobrana terapia cyber lub bio mogłaby wyeliminować problem. Być może powinienem skupić się na przezwyciężeniu jego fobii wobec ulepszeń i napraw dokonywanych na mózgu?
Pacjent rozpoczął od dziwnych pytań o wirus HMHVV. Nie mogłem mu udzielić żadnych informacji. Z przyjemnością popracowałbym z takim osobnikiem, jednak stanowią oni sekretną i zamknięta grupę. Jak się okazuje, grupa ‘Arka’ ma zlecenie związane z tymi „wampirami”.
Później streścił mi wydarzenia poprzedniego wieczoru. Tym razem nie musiałem robić wiele, aby opowiedział mi również o towarzyszących temu uczuciach. Na zlecenie Franka Hobbsa starali się dowiedzieć, co stało się z Firestorm (chodzi o grupę rockową Magnetic Mayhem). Trop był zimny od miesiąca, więc cała sprawa była raczej w ramach hobby niż poważnego zlecenia. Poszczęściło im się jednak i Spotkali bezdomnego – Willowgby – który widział całe zajście.
Znaleźli przy bezdomnym broń – kiepski znak dla Willowgbiego. Ark od razu przyznał, że chciał go zabić. Ale ostatecznie tylko nie oddał mu broń. Nie mógł jednak stwierdzić, czy było to przez nagłe zainteresowanie Rylian tym bezdomnym, czy zdołałby się sam uspokoić. Nie zmienia to faktu, że w tym zdarzeniu widać postęp naszych wspólnych prac.
[Notatki dotyczące dalszego leczenia: utajnione]

Nagrania z kamer
Nagrania przedstawia przybycie najemników lub żołnierzy korporacji – jednolicie ubranych i uzbrojonych – którzy białym vanem podjeżdżają pod klinikę. Wynoszą z niego nieprzytomnego Cirila Spassa. W środku trafia prosto na gotowy stół Dr. Dyskrecji. Medyk od razu rozpoczyna operację usuwania wszczepu z mózgu Firestorma.
Sceny na zewnątrz przedstawiają czujnych wartowników, do których zbliża się para młodych i pijanych ludzi. Gdy mijają wartowników, rzucają się na nich w mgnieniu oka. Bez broni rozprawiają się z żołnierzami. Więcej zarażonych HMHVV przybywa śpiesznie i zaczyna rozprawiaj się z najemnikami.
Zdjęcia z Sali operacyjnej przedstawiają dr. Dyskrecję, który nie przerwał operacji pomimo trwającego na zewnątrz zamieszania. Otworzył już czaszkę pacjenta – co prawdopodobnie spowodowało jego zgon. Zarażona, zidentyfikowana jako Vivian Orwell, wpadła na salę i zanim doktor się zorientował przebiła go wieszakiem na kroplówkę. Następnie zaraziła Cirila Spassa wirusem HMHV. Po rozpoczęciu procesu regeneracji, który usunął wszczep z czaszki pacjenta, zabrała go. Najazd wampirów nie pozostawił nikogo w klinice przy życiu.

‘Z opowieści Shadorunnerów’ twórczości Danny’ego Gilmore’a
Dziś słyszałem o kolejnym incydencie między moimi klientami. Potwierdza to tylko moją opinię, że w NY jest za dużo Shadowrunnerów, a stanowczo za mało Mr. Johnsonnów.
W konflikt weszły dwie grupy – Rylian i Quicksilver. Gdy baby załatwiają roboty, to zawsze jest problem. Za moich czasów, jak już jedni mieli łapy na pryzie, to inni się wycofywali – tu chodzi mi o Quicksilver, która trochę przeholowała. Z drugiej strony, nie strzelało się do siebie nawzajem z ostrej amunicji – to już wina bardziej Arka niż Rylian. Jednak gdyby ona prowadziła negocjacje, to może by się skończyło na kilku zadrapaniach i złamanych paznokciach, a nie niemal śmiertelnych ranach.
Ważne jednak, że nie straciłem tamtego dnia żadnego klienta.

Raport Crash Cart
Pacjent Frank Hobbs. Miejsce odbioru: Firestorm Arcade.
Rozległe uszkodzenia zostały wywołane Data Bombą. Dość zaawansowany system został ukryty w dysku danych, który pacjent próbował odcyfrować. Na miejscu zdarzenia byli również sprawiający problemy świadkowie. W związku z tym paramedykom nie udało się odzyskać przyczyny uszkodzeń. Późniejsze śledztwo ustaliło, że był to dysk należący do zaginionego Firesotrma – część kontraktu między pacjentem i jego klientami. Na życzenie F. Hobbsa i w związku z brakiem komplikacji nie odzyskujemy dysku.
Przypadek zamknięty. Pacjent przedłużył kontrakt.

Notatki prof. Van Hellsinga
Dziś rano miałem przyjemność instruować przyszłych młodych łowców. Ich przekonania o walce z wampirami były niezwykle nasycone popularnymi obrazami z Tridów i jak to nazywam ‘wrodzonych przesądów’. Żaden z nich nie chciał zrezygnować z koncepcji obwieszania się czosnkiem. Choć powoduje to tylko smród, to muszę przyznać, że ostrożności nigdy za wiele. Jednak granaty wypełnione drewnianymi drzazgami prędzej zaszkodzą używającym ich niż zarażonym. Ostatecznie jednak przyswoili dość dużo, aby móc zacząć walczyć skutecznie. Mam też nadzieję, że zrozumieli, jak ważne jest polowanie na te plugastwa.

Odkodowany wyciąg z ‘Czarnej Książki’ Pana Jonesa
Umowa zawarta między Shadorunnerką Rylian i Mr. Johnsonem Shadowaxem. Opiewa na 200,000NuYenów. Celem jest odzyskanie Firestorma z rąk zarażonych HMHVV i oddanie jego prywatnego dysku z nagraniami grupy Magnetic Mayhem.
Zadanie wykonane pomyślnie.

Notatki dr. Vigo
Po dzisiejszej sesji muszę stwierdzić kolejny sukcej lecznicy. ‘Ark’ podczas ostatniego zadania nie tylko nie zabił nikogo, ale też powstrzymał się od sugerowanego mu starcia z zarażonymi HMHVV – zaczyna chyba panować nad swoją ‘agresywnością’.

View
Mayhem in the Slums
Chipy, czosnek i wąpierze, czyli na tropie Firestorma.

Jesteśmy świeżutko po wizycie w klinice i konfrontacji ze znajomymi shadowrunnerami. Mamy implant z bankiem pamięci. Mamy też nagranie z kamer z kliniki i priorytetowo musimy je przejrzeć.

Nasz niezwykle utalentowany mag udziela pierwszej pomocy Arkowi (aczkolwiek z średnim skutkiem), a my wciskamy nosy w nagrania. Widzimy, jak jacyś goście wnoszą worek na zwłoki. Nie rusza się. W środku jest oczywiście Firestorm. Później pojawia się facet w kitlu i zaczyna operację, ewidentnie mającą na celu usunięcie implantu z głowy, a do budyku wpada nasza ulubiona wampirzyca Vivian i zaczyna się jazda. Jeden gość jakoś ląduje na ścianie, a drugi obrywa mieczem. Za nią idzie jeszcze trójka towarzyszy. Robi się dość mocno nieprzyjemnie… Kogoś rozrywa na kawałki, ktoś strzela, coś wybucha. Vivian wchodzi na salę operacyjną i radośnie przybija chirurga lampą do ściany. Cudownie. Dziwne, że tylko ja mam odruch wymiotny. Potem ta cholera poi Firestorma swoją krwią. On goi się zastraszającym tempie, a implant z głowy sobie leży. Co dziwne – Vivian go olewa. Ale Firestorma bierze ze sobą.
Wirus HMHVV jest słabo zbadany, ale myślimy, że Firestorm może być np. jeszcze nieprzytomny… Ponoć zdarzają się takie przypadki. Vivian nie przetrzymuje go też raczej wbrew woli.
Jedziemy więc do Franka Hobbsa. Zobaczymy, co powie. White natomiast wali focha, bo sobie ubzdurała, że teraz, zaraz jedziemy szukać Firestorma i na moje zdecydowane “nie” tupie nogą. Grożę, że obetnę jej porcje cukru (zawsze działa), a ona znika na trochę, żeby nam pokazać jaka jest naburmuszona i jak to wcale a wcale nic jej już nie obchodzi.
Hobbs czeka na nas a Arcade. Pokazuję mu chipa, a on mruży oczy w dziwny sposób i stwierdza jego oryginalność. Proponuję deal z odnalezieniem Firestorma za dodatkową opłatą, a facet nagle pada półmartwy! Data bomb, no tak… Nie da się samemu grzebać w chipie. Być może powinniśmy go uprzedzić. Sfoszony mag go stabilizuje i organizujemy dla niego pomoc medyczną wpada 4 uzbrojonych po zęby facetów. Goście z CrashCarta stają na wysokości zadania i zbrojnie go odbijają. Nieco nas to śmieszy, ale z drugiej strony zachęca mnie do przejrzenia ich oferty. Taki profesjonalny rescue team. Mhmmm :)
Jako, że trochę nie dostaliśmy kasy za to zlecenie próbujemy skontaktować się z resztą zespołu. Obdzwaniam ich po kolei. Umawiamy się w szpitalu, w którym leży Shadowaxe.
Niedługo później na szpitalnym parkingu mamy cały zespół. Shadowaxe schodzi w śmiesznej piżamce z kroprówką w ręce, a reszta podjeżdża super furami.
Ciekawe czy przebiją 111 tys.? Bo w sumie chcemy 2 razy tyle.
Po ciężkich negocjacjach staje na 200 tysiącach. Dodatkowym warunkiem jest, że Jones ma dopilnować tej umowy, być jej gwarantem. Cóż, skoro chcą mu smarować, niechaj to czynią, nam to zupełnie nie przeszkadza. Firestorm na chodzić, albo przynajmniej ma pracować mu mózg. Jeśli będzie martwy oddadzą nam chipa. Ale nie dadzą kasy. Taki deal.
Obdzwaniamy więc wszystkich możliwych znajomych, którzy mogą wiedzieć cokolwiek więcej na temat wirusa wampiryzmu. Mnie do głowy przychodzi Fitzpatrick i Jimmy. Poza tym chcę udać się na Bronx do Daniela, ugadać zasady naszego przyszłego współżycia. Nuala jedzie że mną, bo uważa, że umieszczanie dupy na Bronxie po nocy to nie najlepszy plan. Danielowi wynajmuję motel, opłacam pokój i jakoś się dogadujemy. Jimmy tymczasem załatwił spotkanie z ekspertem. Kochany paskuda!
Spotykamy się w Metamorfozie, na Upper East. Normalnie załatwilibyśmy to u Dannyego, ale w obliczu ostatniej konfrontacji z kolegami po fachu bałam się, że nasza malutka inwestygacja mogłaby przyciągnąć niepożądane zainteresowanie. Wybrałam więc Metamorfozę – bo jest dziwnym miejscem i jest blisko. Kiedy wchodzimy zastajemy oczywiście pusty lokal (idę o zakład, że z tym czynszem to pralnia pieniędzy).
Nasza wiedza o wampirach, zebrana z różbych źródeł, wygląda następująco: wiemy, że nie lubią światła i czosnku. Wiemy, że się regenerują, a specjalista, nasz Van Hellsing (którego wizyta kosztuje nas 5 tys., który zabił niemal dwie setki wampirów i który w ogóle jest uber super i oczywiście robi to z prywatnych pobudek) twierdzi, że są wrażliwe na drewno, światło, żywią się esencją, którą dostarczają przez krew, są szybkie, mądre i wiele z nich umie posługiwać się magią, zostawiają więc magiczny ślad. Lubią slumsy.
A ja bardzo chcę kupić sobie spory reflektor, przechodzę na dietę czosnkową, marzę o zamieszkaniu w strzeżonym apartamencie i z uporem maniaka szukam dla White amuletu, na który podejrzanie ochoczo wszyscy się składamy… Szukanie wampirów będzie, zaprawdę, bajeczne.

View
Unchangeable

Plik 1.
Nagranie z wieczornych wiadomości 15 grudnia. Prezenter Chuck Charles. Z tyłu panorama Nowego Yorku.
„Dobry wieczór państwu. Zbliżająca się demonstracja odmieńców organizowana przez Rainbow H.R.O.M.E. wzbudzała dotychczas niewielkie zainteresowanie. Sytuację zmienia to nagranie, na którym widzimy grupę metaludzi, w tym jedną wiedźmę, która atakuje nieagresywnych członków klubu entuzjastów motocykli. Jeśli ktoś ma słabe nerwy niech lepiej teraz przełączy kanał.”
Obraz prezentera zastępuje nagranie z commlinku. Przedstawia środek krótkiej walki między kilkoma członkami „klubu entuzjastów motocykli”, a czwórką metaludzi. Ostatni z motocyklistów zostaje przeszyty lodową lancą. Następnie pokazana jest scena, gdy dwie elfki brutalnie biją rannego człowieka, a następnie ze śmiechem strzelają mu w głowę. Obraz przywraca twarz Chucka Churles’a.
„Nagranie zostało przesłane anonimowo do redakcji. Przypuszczalnie osoba obawia się odwetu ze strony tych metaludzi. Wielu obywateli wyraziła zaniepokojenie, a politycy wznawiają debatę na temat rejestracji odmieńców. Ugrupowania na rzecz praw ludzi zapowiadają pokojową kontrdemonstrację.”

Plik 2
A. Nagranie z kafejki.
Obraz z kamery przedstawia i identyfikuje Johana Winnickiego korzystającego z jednego z dostępnych decków.
B. Raport policyjny ze sprawy porwania/zabójstwa Johana Winnickiego.
Ofiara została porwana ze swojego mieszkania. Z zeznań świadków wynika, że trzech sprawców zapukało do drzwi. Po krótkiej wymianie zdań jeden z nich przestrzelił zamek i wywarzył drzwi. Zostały wymienione strzały z broni automatycznej. Kule napastnika (dowód A/1-4) są zgodne z modelem pistoletu Savallette Guardian użytym w kilku innych sprawach (spis w dodatku III). Ranna ofiara została wyniesiona zawinięta w dywan.
Ofiara została odnaleziona w spalonym mieszkaniu (raport inspektora straży pożarnej w dodatku IV). Rany wskazują, że ofiara była torturowana przed śmiercią. Przyczyną śmierci była rana postrzałowa głowy. Mieszkanie zostało celowo wysadzone. Wynajęte było na nazwisko Michaił Ogórkiewicz.

Plik 3
A. Specyfikacja nanotoksyny wyprodukowanej przez Saedder-Krupp. Wysoko wyspecjalizowane nanity są zaprojektowane i zaprogramowane, aby atakować specyficzny system neuralny odmieńców i metaludzi i wywoływać agresję na tle rasowym. Wysoce niestabilne. Nie rekomendowane do szerokiego użytku. Duże ilości zostały skradzione przed miesiącem.
B. Specyfikacja brudnej bomby. Zaprojektowane do wyrzucania pod ciśnieniem nanitów na obszarze do 30m. Drugorzędnym celem było wyciszenie ich. Dźwięki parady powinny zagłuszyć przewidywane natężenie dźwięku. Trzy urządzenia zostały odnalezione i zabezpieczone po paradzie organizacji Rainbow H.R.O.M.E.
C. Specyfikacja kostiumu trolla. Zaprojektowany wraz z nanomaską aby przedstawiać przeciętnego trolla. Pod fałszywą skorą zamontowano pojemniki na naninity. Mechanizm spustowy zamontowany w lewym nadgarstku.
D. Plan parady. Biuro planowania pod kierownictwem Vivian Cristo. Na plan naniesiono notatki dotyczące planowanego podłożenia brudnych bomb. Zaznaczono trzy miejsca.
Dodatek. Autopsja ofiar znalezionych po paradzie. Dwie osoby zostały zastrzelone w zmodyfikowanych kostiumach trolli. Kule zgodne z modelem karabinu snajperskiego Ares Desert Strike. Jedna osoba znaleziona na torach szybkiej kolejki miejskiej. Kula zgodna z modelem pistoletu Savallette Guardian.

Plik 4
Nagranie z wieczornych widomości 30 grudnia. Prezenter Chuck Charles.
„Dobry wieczór. Zgodnie z przewidywaniami dzisiejsza parada odmieńców obfitowała w emocje. Publikacja prawdziwej wersji nagrania sprzed dwóch tygodni zmusiała niektórych polityków do wycofania się z radykalnych stanowisk. Na niezmanipulowanym nagraniu widzimy dwie pary metaludzi cieszących się Nowym Yorkiem nocą, którzy zostali zaatakowani przez agresywnych członków radykalnego ugrupowania Human Brothehood. Walka i wynikłe z niej obrażenia były wyraźnie wynikiem obrony koniecznej. Tymczasem na paradzie doszło do strzałów. W wyniku śledztwa ustalono, że na razie nieznane ugrupowanie rasistowskich fanatyków próbowało sabotować paradę za pomocą ładunków wybuchowych.
Służby policyjne próbują ustalić, kto zapobiegł atakowi. Nasza redakcja dotarła do świadków, którzy uważają, że była to grupa Shadorunnerów. Czy jednak byli oni tam, aby przeciwdziałać terrorystom, czy może kierowali się mniej światłymi celami i wykonywali zlecenia dla jakiegoś pana Johnssona?”

Analityk Fletcher zgasił ostatni plik i wyłączył AR, aby odpocząć. Wszystkie te z pozoru losowe informacje łączyły się w jakąś całość. Jego wydział miał za zadanie sformułować plany pochwycenia Matanjaha Angel’a, byłego sierżanta armii UCAS, następnie porucznika w ochronie Saedar-Krupps, a obecnie shadorunnera działającego w obrębie i okolicach Nowego Yotku. Problem był jednak taki, że nie miał pojęcia z jakiego Strychu góra wyciągała te bzdurne pliki i jak miały mu one pomóc w zrozumieniu czegokolwiek. Byłoby łatwiej, gdyby przynajmniej wiedział dlaczego chce go pojmać.
Po chwili wziął kolejny plik przedstawiający opis grupy rockowej Magnetic Mayhem.

View
Unchangeable Cz. I & II

Tym razem ekipa Rylian zajęła się sprawami bardziej osobistymi i poniekąd pro bono. Od gangerów Human Brotherhood Rylain i White dowiedziały się o planowanej wielkiej akcji, która miała mieć miejsce na koniec roku, podczas corocznej Parady Odmieńców.

Ekipa zajmowała się bardziej naglącymi sprawami kiedy w Martycy opublikowano wideo, na którym Rylian, oraz White – drużynowy mag bojowy, masakrują bezbronnych motocyklistów w slumsach Bronxu. Dzięki pomocy deckera Elmerssona drużynie udało się namierzyć miejsce, gdzie do sieci został wrzucony materiał wideo. Pozwoliło to ustalić tożsamośćosoby odpowiedzialnej za publikację.

Tymczasem Rylian otrzymała tajemniczą paczkę, w której znajdowała się połówka fotografii oraz broszka-bank danych zawierająca listę nazwisk powiązanych z Humanis Policlub, organizacją zwalczaną przez rodziców Rylian. Nazwiska musiały być naprawdę ważne, bo wkrótce potem jej mieszkanie zostało napadnięte przez uzbrojonych i opancerzonych mężczyzn. Rylain udało się uciec.

Winnym okazał się człowiek, utalentowany decker z Brooklynu – członek Human Brotherhood. W jego mieszkaniu odnalazło się też narzędzie planowanego ataku na Odmieńców – pojemnik z nano-gazem powodującym szał w meta-ludziach. Były tam też plany marszu planowanego przez Odmieńców. Po przesłuchaniu decker rozstał się z życiem.

Przewodniczący Rainbow H.R.O.M.E – fundacji organizującej marsz dał się przekonać przedstawionym dowodom i poprosił ekipę o pomoc ochronie parady.

Podczas parady drużyna zlikwidowała wszystkie zagrożenia, dwa razy było blisko ale brawurowa akcja Rylian oraz celność Nuali pozwoliły zakończyć zadanie pomyślnie.

Po wszystkim, Rylian odbyła spotkanie z siwym mężczyzną o niesamowitych oczach, który przyjechał do biura H.R.O.M.E.

- Chrome Enigma

View
Happy Black Friday cz. IV (w głowie Rylian)
Na honor Shadowrunnera

Czterech facetów nie pomagało mi w skoncentrowaniu się na całości akcji. Trzymałam jednak spluwę dzielnie i starałam się, żeby nic mi czasem z ekscytacji nie zadrżało. I nagle wokół wybucha bijatyko-strzelanina. Ja zachowawczo przyjmuję postawę obronną, ale nie jestem aż taką cipką, żeby komuś ukradkowo nie dołożyć. Użyłam więc swojego Ultimaxa – i trafiłam. Poszła cała seria, a po niej druga! Bogowie, jaki to ma odrzut. Ledwo utrzymałam tę broń, unikając tym samym wprasowania się w ścianę. Potyczka nie trwała długo. W sumie głównie za sprawą Warforda, ale trudno się dziwić – budzi chłopak respekt.
NieSmiley musiał ściągnąć maskę. Okazało się, że to baba, elfka. Przedstawiła się nam jako Elanor Dito, korpokoleżanka naszego zleceniodawcy. Który najwyraźniej chciał nas wypchać. Aż mi żółć do gardła podeszła. To jest to, czego my, Shadowrunnerzy nie lubimy najbardziej. Pracodawców – oszustów. Jak już bierzesz zlecenia za kasę, to dobrze wiesz, że twój honor wymaga, abyś z roboty wywiązał się dobrze i żeby ci uczciwie zapłacono. Jak raz cie ktoś nabierze, zrobi to następny. Nie wolno sobie na to pozwolić, bo w tym świecie jest się wtedy po prostu w dupie.
Ale, jak mówi stare porzekadło: jak Kuba bogu, tak bóg Kubie, czy coś tam. Chociaż w tej sytuacji mogłabym też powiedzieć: jak góra nie przyjdzie do Mahometa, to Mahomet przyjdzie do góry. I taki też wykrystalizował się plan. Elanor była wcale nie głupia. Wiedziała, jak się targować. Miała teczkę z kasą dla nas – obiecała, że otworzy ją jak udupimy Smileya. Problem był tylko taki, że nie jesteśmy zabójcami… Postanowiłam więc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i przy okazji zarobić na obiecaną przez Elmersona kasę dla „ekipy ratunkowej”. Dowiedzieliśmy się, gdzie przebywa Smiley, zadzwoniliśmy do konkurencji powiedzieć, że wiemy, kto spalił ich magazyny i już mieliśmy udać się na dach pożyczyć lotnie, gdy w oko wpadła nam dziewczyna Jimmiego, nie wiadomo po jaką cholerę stojąca w wyprzedażowej kolejce. Głupi bałwan pewnie nie powiedział jej, że mamy dla niej chipy. A tępa pipa postanowiła postać sobie w kolejce w środku wojny korporacji. Też czasem odnosicie wrażenie, że wasi przyjaciele to idioci?
Na szczęście mamy White, która (też na szczęście) ma dużo więcej farta niż rozumu. Nie myśląc wiele wyskoczyła przez okno, przed samą ziemią udało jej się wrzucić zaklęcie lewitacji i zlądować przed kobietą naszego fixera. Z drugiej strony nadjeżdża Ark, który oczywiście musiał sprawdzić co u Kate (czy gdzie go tam leszy nosi). Udało się zapakować obie niewiasty bezpiecznie na motor, doprowadzić do budynku, a potem zaczęła się jazda. Elanor obiecała, że doprowadzi ją w bezpieczniejsze miejsce. My natomiast, na lotniach, udajemy się do miejsca, w którym ukrywa się nasz kochany Smiley.
Cały ten teren jest dość dziwny. Znajduje się na skrzyżowaniu wpływów dwóch gangów i w zasadzie nikt go nie rusza. Nuala z Elmersonem podpowiadają, że to przez ghule… Smiley jest naprawdę posrany, że ukrywa się w takiej zapomnianej przez bogów i ludzi dziurze.
Znajdujemy go wciśniętego w fotel w dużym, starym i śmierdzącym wilgocią salonie. Miłe jest to, że próbuje nam jednak zapłacić. Bierzemy więc. Nasz honor został uratowany. Chwilkę później zajeżdża kila wozów, z których wysiada z tuzin wykokszonych gości. Fajni, a jednak z doświadczenia wiem, że duża muskulatura nadzwyczaj często jest wprost proporcjonalna do wielkości mózgu i sprawności penisa. Cóż, może później Rylian…. Z bardzo eleganckiego wozu wysiada mały, chudy chińczyk. I już wiem, że on jest tu ważny. Po krótkiej, rytualnej wręcz u chińczyków pogawędce, wymieniam kwotę. Zgadza się bez zająknięcia. Udaję, że wcale a wcale mnie to nie dziwi. Nie, nie, klienci nie mają w zwyczaju się targować. I płacą gotówką – z góry. Prowadzę go do śmierdzącego salonu, gdzie Smiley spotyka swoje przeznaczenie.
I nie będzie już zabawnych reklam pasty do zębów. Szkoda – myślę. Ale im więcej alkoholu krąży w moich żyłach, tym jakoś mniej żałuję. Knajpa u Danniego pęka w szwach. Są wszyscy – nawet Ark pozwolił Kate zostać. White podpala drinki, Warford robi symulację tańca, z której Nuala zaśmiewa się do rozpuku, Dorian tłumaczy coś Elmersonowi, a ja zerkam kątem oka na syna Danniego, raz po raz napotykając jego potępieńcze spojrzenie. Życie potrafi być piękne.

View
Happy Black Friday cz. III (w głowie Rylian)
Panika, fajerwerki i (prawie) Smiley

Serio mocno bałam się o White… Miałam przy sobie króliczą łapkę, którą zabrałam ustrzelonym przez Nualę zwłokom. Dam ci łapkę głupi magu, tylko żyj – myślałam – nie chce szukać kolejnego maga… Nieeeee… Szybko jednak otrzeźwiła mnie zgoła inna myśl: kurwa, nie zastrzelę trzech rosłych chłopa, którzy pilnują pod drzwiami. W sensie dwóch rosłych chłopów i jednego bardzo®osłego orka. Umówmy się – jestem sporą cipką jeśli chodzi o starcia na broń czy wręcz, czy w ogóle jakieś inne oprócz słownych. No, ewentualnie łóżkowych. Myślałam gorączkowa. Ha! Panic mode on! Nic tak nie działa, jak spanikowana kobieta potrzebująca ratunku. Zaczęłam drzeć się w niebogłosy i walić pięściami w drzwi. „Ratunku, mordują! Gwałcą i co ino!” Czasem aż imponuje mi mój własny spryt. Jak już zaczęli mnie ratować to pokapowałam, że równie dobrze mogłam im pokazać zwłoki ich maga, ograbione już z króliczej łapki. Byliby w idealnym miejscu do strzału. No, ale cóż. Może Nuala miała już inne zajęcia wykraczające poza ratowanie mojego dupska. I skończyło się tak, że panowie mnie pilnowali, a ja udawałam, że bardzo chcę być pilnowana. Tymczasem ekipa dobrała się do obiecanych Jimmiemu chipów AGD, ale jestem pewna, że jak już palą i grabią to na tym się nie skończy. I dobrze. Co im… hmmm… nam szkodzi!
Jako, że wszędzie była ogólna rozpierducha potrzebowaliśmy jakiegoś wsparcia. Pilnie. Ja, na bogów, przy mojej obstawie niestety nie byłam nijak w stanie się targować. Zastąpił mnie Elmerson. Zdążyłam tylko szepnąć: stary, jesteś negocjator jak z koziej dupy trąbka. Obiecał Zbigowi i Georgowi takie same stawki jak nam. Mózg mu potłukło. Bankowo jakaś gaśnica spadła, jak wciskał w nią plastik. Nigdy, przenigdy nie widziałam tak niemerytorycznej papli w opresji – niewiele brakowało, a zacząłby opowiadać, który ma lvl w jakiej grze.
Warford wtargnął do mojego przydupnika, w którym siedziałam, cały czas dobrze chroniona przed niebezpieczeństwami tego świata. Długo nie trwało, a moi ochroniarze postanowili mnie bezceremonialnie opuścić i rozstać się z życiem. A drużyna zaczęła rabunek właściwy.
Co takiego można znaleźć w magazynach przed czarnym piątkiem? Odpowiedź właściwa to… Uwaga, uwaga… Broń! Dużo dobrej broni! Ależ wszyscy są radośni. Oprócz mnie, bo oczywiście za bardzo nie wiem, jak się tego używa. Tak sobie beztrosko przebieraliśmy ich dobrach, aż otrzeźwił nas dźwięk wirników i ryk motorówki. Kurwa, desant z powietrza! Ark zapytał przytomnie: „Hmm.. czy ktoś ma może rakietnicę?” Jakoś tak się złożyło, że tym razem nikt jej nie zabrał. Smutno.
Trzeba wiać, a co jeszcze ciekawsze, trzeba wywalić w kosmos cały magazyn. Z taktem i stylem. Zatroszczyłam się więc o fajerwerki, żeby nie było nudno.
W motorówce, którą szczęśliwym trafem ukradli skądś Zbig i George, White doszła trochę do siebie. Ciągle mamrocze o kawie z cukrem, kawie z cukrem i whisky, whisky z cukrem i o cukrze. Będzie żyła. Dopłynęliśmy tam, gdzie starczyło łódce benzyny i wysiedliśmy na slumsach Bronxu. Nice help.
Nikt normalny nie błąka się po tej dzielnicy. Pojazdu nikt normalny tu też nie wezwie, bo zanim dojedzie to zniknie… Bywało lepiej. Gorzej, z drugiej strony, też. Próbowałam początkowo nawigować, ale okazało się, że z moim wyczuciem kierunku na pewno doszlibyśmy GDZIEŚ, ale nie koniecznie tam, gdzie powinniśmy.
W drodze przez kliki jest brud, szlam i jeszcze gnój. Ludzie wyglądają tu przedziwnie, zachowują się jeszcze dziwniej. Wszystko jest biedne, brudne i wręcz odrealnione.
W przypływie dobrego nastroju postanawiam poprosić Warforda o podwózkę. Jeździliście kiedyś na trolu? Jak nie – polecam.
Docieramy do miejsca przeznaczenia – do biurowca MegaMart. I coś nie gra. Powinna być tu jedna wyprzedaż, a są dwie. W dodatku konkurencyjne… Zaraz z tłumu wyławia nas ochrona (mieli łatwiej, bo jechałam na trollu) i prowadzi do biurowca. W windzie musiałam zleźć z Warforda. Nie zmuszał mnie, ale przywaliłam głową w sufit. Zatrzymaliśmy się na ostatnim piętrze – szycha. Za biurkiem, w obszernym, przeszklonym gabinecie siedział Smiley. Ale jakiś dziwny. A JEDNAK NIE SMILEY! Po paru chwilach byłam pewna, że to tylko nanomaska. Kurwa, dalibyście nam chwilę sapnąć… Zanim zdążyłam jednak coś powiedzieć, szepnąć choćby słowo protestu, nasz półżywy mag wywalił stunbolta prosto w krzaki za nieSmileyem. Poskutkowało to tylko tym, że z zza nich wyszło czterech rosłych facetów. Z braku innego wyjścia przyłożyłam spluwę spluwę do głowy nieSmileya. Szlag, jak się tym strzela?!

View
Happy Black Friday IV: Nagrania kamer ochrony, plik 27XI i 28XI

Nagranie z kamer ochrony budynku MegaMart
27 listopada
Tłum kupujących kłębi się wokół stoisk. Średnio co 40 sekund kamera skupia się na jakimś zamieszaniu. Zazwyczaj jakaś para kupujących przepycha się, aby dobrać się do ostatniej sztuki przecenionych artykułów. Wszystko to zostaje szybko przewinięte i zaklasyfikowane jako nieważne.
Po tym zapis wraca do normalnego tempa, gdy kamera skupia się na pojedynczym elfie na motorze Yamaha Rapier. Starta się szybko przebić przez tłum. Napiera motorem na zawadzające osoby i rozdaje ciosy pałką paraliżującą. Jego celem jest największa kolejka do głównego budynku. Zanim kamera zarejestruje więcej szczegółów, a ochrona zdąży zareagować, kąt zmienia się i pokazuje obrzeża targowiska. Grupa ludzi z zasłoniętymi twarzami atakuje wszystkich, którzy są za wolni lub głupi by uciekać. Każdy z agresorów ma wyraźny znak Happy BullsEye Sales. Postać elfa na motorze staje się nierozpoznawalne w szalejącym tłumie i przewracanych stoiskach.
Obraz znów się przesuwa. Pokazuje główny budynek. Jedno z okien eksploduje fontanną szklanych odłamków. Zaraz za nimi pojawia się elfka. Jej z pozoru tragiczny i niekontrolowany upadek zamienia się błyskawicznie w stabilną magiczną lewitację.
Oba elfy zmierzają w stronę tej samej kobiety. Latająca czarodziejka dociera pierwsza i porywa ją z panikującego tłumu. Elf na motorze skręca i zmierza w kierunku najbliższego wyjazdu z targu.
Ktoś trafia kamerę kamieniem i transmisja się kończy.

Nagranie z dron ochrony Happy BullsEye Sales
Numer drony: AG300/9/
Parametry misji: Eskorta pana Johnssona przy negocjacjach
Miejsce: Opuszczony kompleks GM NY na Bronxie
Czas: 28 XI
Poziom zagrożenia: Żółty
Główne zagrożenie: Shadowrunerzy; pomniejsze zagrożenia: katastrofa budowlana kompleksu, ghule.
Sytuacja taktyczna: Eliminacja najbliższych ghuli zakończona. Trzech shadowrunnerów – metatyp: elfy – w tym samym pomieszczeniu co pan Johnsson. Obiekt negocjacji: Mr. Smiley, nieprzytomny, ale po za tym nietnięty. Podejrzenie kolejnego SR na dachu. Podejrzenie kolejnego SR na pobliskim budynku. Poziom Zagrożenia: Żółty.
Przebieg negocjacji: Niezakłócony. Opłata ustalona na 210,000 NuYenów. Uiszczona. Obiekt negocjacji zebrany.
Podsumowanie misji: Sukces.

View
Happy Black Friday Cz. IV

Czterech ochroniarzy okazało się być całkiem godnymi przeciwnikami dla członków ekipy, którzy stawili się na spotkanie. Niestety Ark oraz Zbig nie byli obecni, więc reszta ekipy musiała sobie jakoś poradzić. Na szczęście Warford zajął dwóch z ochroniarzy walką wręcz. White była wyraźnie nie w formie, jej zaklęcia wydawały się mało skuteczne w ciasnych pomieszczeniach, gdzie nie mogła uwolnić swej mocy w pełni. Najbardziej skuteczna okazała się Nuela, która szybko pozbyła się wrogiego maga, oraz Mr.Elmerson, który z bezpiecznej odległości przeszkadzał wrogom w prowadzeniu ognia, wyrzucając im magazynki z broni. Po kilku chwilach wymiany ognia i ciosów Eleanor Dito nakazała swoim ochroniarzom zaprzestanie walki.

W czasie walk biuro zostało zdemolowane przez serie z broni automatycznej i latające we wszystkie strony zaklęcia. Elfia kobieta, po ściągnięciu nanomaski podeszła do przewróconego biurka, i wydostała z niego zamkniętą walizkę. W niej, jak przekazała ekipie Rylian znajdowała się kwota równa ich ustalonemu wynagrodzeniu. Eleanor zleciła BG pozbycie się jej przełożonego, Mr.Smileya, który próbował wykiwać bohaterów oraz wpakował ją w tę sytuację. Po krótkich negocjacjach i zastanowieniu ekipa przystała na te warunki.

Wyposażeni w lotnie, udali się w miejsce, gdzie ukrył się Mr. Smiley, kompleksu fabrycznego General Motors NY. Wybudowana w 2004 roku fabryka samochodów została zniszczona przez trzęsienie ziemi w 2005 zanim uruchomiono produkcję. Miejsce to odznaczało się dużo wyraźniejszym tłem magicznym niż reszta Bronxu. Zwróciło to uwagę White, która postanowiła to zbadać później.

Mr. White był całkowicie zaskoczony i przerażony. Był też sam, porzucony przez wynajętych ochroniarzy w środku kompleksu. Nie stawiał oporu, podjął tylko nieudaną próbę przekupstwa. Nie zrobiło to wrażenia na shadowrunnerach, którzy postanowili nie brudzić sobie rąk i wydali mężczyznę człowiekowi z Happy BullsEye Sales, który wypłacił im dodatkowe wynagrodzenie. Kiedy doszło do transakcji, niepozorny i uprzejmy azjata odjechał w towarzystwie swoich ochroniarzy oraz Mr. Smileya. To był ostatni raz kiedy ktokolwiek widział znanego rzecznika prasowego MegaMart.

View
Happy Black Friday II, III: z pamiętnika Kate Oxby
<Skan z papierowego notatnika>

27 listopada
[opis dnia szkolnego: dane nieważne]
A więc kolejne stracone popołudnie :/. Wujek Mat ostatnio strasznie męczy mnie rozbijaniem swoich Misji ze mną. Tego dzisiejszego dnia zamiast wyskoczyć na miasto musiałam spędzić godzinę na słuchaniu jego bełkotu :(. Przynajmniej obiecał, że po wypłacie zabierze mnie do baru na spotkanie z drużyną. Fajnie byłoby znów „posiedzieć” z Sophią, White i Nualą ;D. No niestety, gówno z tego wyszło :[. at powiedział, że coś jest nie tak i żebym się „straciła”. Teraz siedzę w Firestorm Arcade ;) – a teraz słyszę głos wujka, że nigdy nie powinnam nikomu i nigdzie mówić, gdzie się „stracam”, gdy wszystko się jebie – i dla zabicia czasu zapisuję, co tam mi naopowiadał.
Więc, po odeskortowaniu mnie do szkoły :/, Ark zaczął od spotkania z dr Vigo – sugeruje, że też powinnam wrócić do regularnych spotkań z nim, itp. i itd. i cokolwiek ;). Potem śniadanie u Rylianne <3.><3><3 dostała się na teren magazynu schowana w skrzyni, a Wujek przepłynął na wyspę pod wodą.
Wszystko szło gładko, ale pech chciał, że dowodził tam jakiś mag-gej ;) nieczuły na wdzięczenie się Sophii ;*. Jak to się mówi gówno walło w wiatrak ;D i trzeba było strzelać. Ark zaczął od rozwalenia strażnika na zewnątrz. Alarmy poszły w ruch. Nuala zdjęła maga swoją snajperką. Troll zaczął rozwałkę na pięści. A White przywołała pełnię swojej siły ognia – och, też bym tak chciała ;[ Operacja Chaos jak się patrzy – hehe. Ogólna rozwałka potrwała chwilę, aż w końcu LS postanowili się wycofać i czekać na posiłki.
Zwinęli pare rzeczy: chipy dla dziewczyny Jimmiegio-brzydkiego ;? I kilka ekskluzywnych gnatów. Potem załatwili transport motorowką z wyspy z pomocą znajomych Orków. Odpłynęli na tle imponującej eksplozji.
Na koniec okazało się, że coś jest nie tak z wypłatą, wiec Wujek ruszył się zorientować, a ja musiałam się zmyć. Przynajmniej gry są tu fajne, takie jak…
[Opis grania na automatach: dane nieważne]

View
Happy Black Friday Cz. III

W magazynie na Rikker’s Island trwa strzelanina. Ekipa prowadzi nierówną wymianę ognia z ochroniarzami Lone Star (nierówną dla ochroniarzy). Po krótkiej chwili gliny-do-wynajęcia wycofują się na swoje umocnione pozycje przy promie. W tamtym miejscu Ark próbuje się przebić ale po chwili udaje mu się opanować rządzę krwi i wycofuje się do budynku.

Po znalezieniu sprzętu dla dziewczyny Jimmy’ego Mr.Elmerson postanowił poszperać w spisie towarów i udaje mu się znaleźć trzy skrzynie opisane jako „towar specjalnego przeznaczenia”. Są to skrzynie przystosowane do przewozu broni, oznakowane jako własność Shiawase. Dlaczego megakorporacja trzymałaby broń w magazynie korporacji handlowej? Ciekawe, zwłaszcza, że jeden z przedmiotów jest produkowany przez Ares Macrotechnologies. Ark niewiele myśląc wyciąga fanty z pudeł i zabiera je ze sobą.

Tymczasem na nabrzeżu Queens, rigger drużyny próbuje skombinować drogę ewakuacji. Po chwili udaje mu się ukraść motorówkę, razem z orkiem wskakują do niej ignorując krzyki właściciela, który właśnie zauważył, że jest okradany. Udaje im się w ostatniej chwili dotrzeć do wyspy i zabrać resztę kiedy nad wodą rozlegają się dźwięki wirników pojazdów oddziałów HTR. Drużyna odpływa zapewniając glinom dodatkową rozrywkę w postaci wielkiej eksplozji.

Z racji braku paliwa drużyna przeprawia się na brzeg Bronxu, zatapiają motorówkę i resztę drogi pokonują pieszo. Pomimo tego, że Lavanchy i Rylian uważają, że powinni iść w drugą stronę, Małomówna i White przekonują ich, że to głupi pomysł. Ich celem jest Centrum Wyprzedażowe MegaMart. Położone na obrzeżach Slumsów. Piesza podróż przez Slumsy trwa długo. Jednak grupa jest dobrze uzbrojona i gangi Klik postanawiają odpuścić.

Po około godzinie pojawiają się ślady cywilizacji, zaczyna też robić się tłoczno. Mag bojowy czuje potrzebę uzupełnienia zawartości cukru. Przesadnie słodka kawa i karmelizowany magią cukier nie znajduje jednak uznania w oczach reszty ekipy. White podąża za nimi naburmuszona. Ark postanawia wrócić do siebie aby sprawdzić swoją podopieczną.
Na miejscu jest tłum, kilkanaście tysięcy ludzi tłoczy się przed wejściem do Centrum Wyprzedażowego. Nad głowami ludzi krążą drony spryskujące tłum feromonami uspokajającymi. Wszędzie jest pełno ochroniarzy. Jedna z dron strażniczych skanuje Rylian i resztę ekipy, rozlega się syntetyczny głos „proszę za mną”. Grupa zostaje wyprowadzona z tłumu i już z łatwością podąża do budynku.

W środku jest cicho i spokojnie jak przed burzą. Winda zabiera całą drużynę na ostatnie piętro, znajduje się tam biuro, w którym czeka Mr. Smiley, albo ktoś kto tylko go udaje. Do takiego wniosku dochodzi Rylian i po chwili dochodzi do konfrontacji. White dostrzega jakiś ruch za plecami ich rozmówcy i próbuje go ogłuszyć. Rylian wyciąga pistolet i celuje w przebierańca, za jego plecami sześciu ochroniarzy wyłącza kamuflaż….

…..
INFORMACJA MG
…..
Uzyskane Osiągnięcia:
Cool_Guys.jpg

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.